• Sprawa "Marii" czyli dzieje polskiej radiostacji pływającej po Morzu Śródziemnym w latach 1947-1948 Jędrzej Giertych

Sprawa "Marii" czyli dzieje polskiej radiostacji pływającej po Morzu Śródziemnym w latach 1947-1948 Jędrzej Giertych

Brak towaru
10.00
Wpisz swój e-mail
Wysyłka w ciągu 48 godzin
Cena przesyłki 6.8
Poczta Polska 6.8
Poczta Polska (priorytet) 9
odbiór w punkcie 9.99
Dostępność Brak towaru
Waga 0.15 kg

oprawa - miękka

typ - broszura 

ilość stron - 40

wydawca - Ostoja 

 

Radiostacja, w której audycje prowadził i za którą odpowiadał Jędrzej Giertych, funkcjonowała przez niespełna dwa lata. Trzeba jednak odnotować fakt, że to właśnie radiostacja „Maria” była pierwszą polską inicjatywą medialną, która docierała do pogrążonego w komunizmie Kraju, a dopiero dwa lata po niej rozpoczęła swoją działalność polska sekcja Radia Wolna Europa.


Wprowadzenie
 
Wcześniej od Radia Wolna Europa...

Jędrzej Giertych (1903–1992) należał do tego typu ludzi, którzy nie znosili próżni w życiu. Bezczynność była Jego wrogiem numer jeden. Można się śmiało pokusić o stwierdzenie, że Giertych ze swoimi zainteresowaniami był swoistym człowiekiem renesansu w XX stuleciu, a to przez zamiłowanie do geografii, podróży i pieszych wędrówek, do harcerstwa i obowiązków z nim związanych, do historii i odkłamywania polskich dziejów, prostowania wszelkich kłamstw na temat Polski i Polaków a co za tym idzie publikowania artykułów, listów i wydawania książek, które do dzisiaj uczą i są kopalnią wiedzy w wielu zawiłych kwestiach. Oprócz tego pasją Giertycha była polityka — szeroko rozumiana jako służba Narodowi i Polsce, ponadto służba Bogu i Kościołowi oraz licznej rodzinie, o którą troszczył się w niezwykle ciężkich warunkach emigracyjnej tułaczki. Nie można zapomnieć o Jego dyplomatycznej służbie na placówce w Olsztynie, gdzie odkrywał i wspierał „polskie wyspy” w Prusach Wschodnich.

Jak widać wachlarz zainteresowań i pasji Jędrzeja Giertycha był niezwykle szeroki. Co jeszcze można zaliczyć do Jego niezwykłych cech, to gotowość do podejmowania często ryzykownych, acz słusznych i niezbędnych zadań. I tak kiedy cała emigracja polska po 1945 roku uznała, że jedynym słusznym i właściwie formującym polskie postawy tytułem prasowym jest paryska „Kultura”, Giertych wspólnie z grupą przyjaciół zakłada paryskie „Horyzonty” jako ideową przeciwwagę dla „Kultury”, a po upadku „Horyzontów” już własnym nakładem redaguje i wydaje „Opokę”. W latach sześćdziesiątych inicjuje powstanie Towarzystwa Romana Dmowskiego, którego głównym zadaniem jest praca wydawnicza. I tak dzięki temu polskiej kulturze i nauce przywrócono spuściznę krakowskiego profesora Feliksa Konecznego. To jednak tylko część ryzykownych, choć niezmiernie ważnych zadań, które wziął na siebie Jędrzej Giertych.

Sprawa, której dotyczy ta książka także była niebezpieczna i ryzykowna, ale zarazem potrzebna, zważając na okres, w którym została zainicjowana. Polska po 1945 roku znalazła się nie ze swej winy pod nowym, komunistycznym jarzmem. Władze Rzeczpospolitej pozostające na wygnaniu straciły poparcie zachodnich sojuszników i utraciły tym samym jakikolwiek kontakt z Krajem i Narodem. Jędrzej Giertych szczęśliwie trafił z niemieckich oflagów do Anglii, skąd wyruszył do Polski w celu sprowadzenia pozostawionej we wrześniu 1939 roku rodziny. Po udanym przewiezieniu najbliższych do Anglii, Giertych przedkłada przedstawicielom rządu polskiego plan uruchomienia polskiej radiostacji, której celem byłoby bieżące informowanie Narodu o polskich i światowych sprawach, oraz jak pisze we wstępie sam Autor wspomnień, podtrzymywanie w Polakach ducha narodowego. Rząd polski przyjął plan Giertycha, przeznaczył na realizację pomysłu odpowiednie środki finansowe, w końcu zgodził się na to, aby pierwsza z polskich niezależnych radiostacji została zainstalowana na statku, który byłby statkiem pasażerskim, co nie rzucałoby na siebie żadnych podejrzeń i zarabiałby na swoje utrzymanie.

Jak wiemy z tytułu wspomnień, statek o nazwie „Maria” pływał po Morzu Śródziemnym, a sama radiostacja, w której audycje prowadził i za którą odpowiadał Jędrzej Giertych, funkcjonowała przez niespełna dwa lata. Trzeba jednak odnotować fakt, że to właśnie radiostacja „Maria” była pierwszą polską inicjatywą medialną, która docierała do pogrążonego w komunizmie Kraju, a dopiero dwa lata po niej rozpoczęła swoją działalność polska sekcja Radia Wolna Europa. Należy wspomnieć jeszcze o tzw. radiostacji Bergu, z której korzystał rząd emigracyjny, a która utrzymywana była z pieniędzy amerykańskich. Nadawała ona pomiędzy „Marią” a RWE, a jej dzieje zakończyła niechlubna afera, znana bardziej jako „Afera Bergu”. Zarówno z radiostacją Bergu, jak i później z monachijskim Radiem Wolna Europa, Jędrzej Giertych nie miał nigdy nic wspólnego.

To co było charakterystyczne dla audycji nadawanych z „Marii” to pierwsze takty Bogurodzicy. To one elektryzowały i przyciągały przed głośniki radioodbiorników rzesze słuchaczy. Jednak, aby wszystkiego o historii „Marii” dowiedzieć się dokładnie, namawiam do uważnego przeczytania poniższego tekstu. Całość wspomnień Jędrzeja Giertycha z lat 1947–1948 jest napisana w formie sensacyjnej, co jeszcze bardziej wciąga do lektury, wręcz przenosi nas w tamten czas i stawia tuż obok głównych bohaterów tego co wydarzyło się wokół „Marii”.

Warto zaznaczyć, że ta publikacja to dopiero początek odkrywania wszelkich tajemnic, które kryje sprawa „Marii”. Jesteśmy przekonani, że po lekturze wspomnień J. Giertycha, każdy z Czytelników będzie chciał dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Do tej grupy zaliczą się z całą pewnością historycy. Stąd w naszych planach kolejne wydawnictwa, które odkryją tajemnice „Marii”...

Maciej Twaróg
Redaktor Naczelny „Wszechpolaka”

Podpis
E-mail
Zadaj pytanie